Z otchłani

Ostatnie płyty kręcące się w mojej konsoli z reguły nużyły mnie po dwóch godzinach (wyjątkiem jest ostatnie Uncharted, które skończyłem i nawet mi się podobało). Ogólnie – kryzys wiary przeżywam, w ramach rozrywek z doskoku bębnię sobie troszkę Metalikę, ale z coraz mniejszym zapałem. Pogodziłem się z tym, że nigdy już nie zagram w nic, co mnie choć trochę ruszy. Gdy WTEM.

Czytaj dalej