Sezon koncertowy 2011 można uznać za zakończony.
Na starym blogu była taka notka, w której wspominałem z łezką w oku lata dziewięćdziesiąte w polskiej muzyce. Przywoływałem płyty Illusion, pierwszą płytę Blenders, Kobonga – wydawało mi się wtedy, że czasy kiedy kończyłem podstawówkę i zaczynałem liceum to był dobry okres pod tym względem.
Dzisiejszy (już wczorajszy) wieczór uświadomił mi jak bardzo się myliłem.

Ostatnio miałem okazję dwukrotnie brać udział w wymianie poglądów na temat Marilyn Manson. Najpierw na FB ktoś mnie spytał czemu w zasadzie go lubię (przy czym wyczułem wtedy w tym pytaniu ładunek emocjonalny podobny do tego, który cechuje moje „co ci się tak podoba w filmach Tarantino?”). Później na